Rok 2026 w historii kolarstwa szutrowego zapamiętamy jako moment ostatecznego dojrzewania dyscypliny. Okres eksperymentów, „rowerów do wszystkiego” i geometrycznych poszukiwań dobiegł końca. Analiza danych rynkowych, premier sprzętowych oraz kalendarza imprez wskazuje jednoznacznie: gravel przestał być monolitem. Mamy do czynienia z Wielką Dywergencją – rynek pękł. Z jednego wora z napisem „Gravel” wysypały się dwie zupełnie różne dyscypliny, a my stoimy pośrodku tego bałaganu, próbując zdecydować: ścigamy się czy włóczymy?
Jako redakcja ETNH.CC, przeanalizowaliśmy setki stron specyfikacji, patentów i zapowiedzi, zjedliśmy kilka ton sernika i mocno się pokłóciliśmy, aby dostarczyć Wam kompletny obraz tego, co czeka nas na szutrach w nadchodzącym sezonie. Oto 5 kluczowych trendów sprzętowych oraz 5 zjawisk społeczno-rynkowych, które ukształtują rok 2026.

CZĘŚĆ I: Trendy sprzętowe i technologiczne
Trend 1: Rozwód stulecia: Koniec ery gravela do wszystkiego
Najważniejszym trendem sprzętowym na rok 2026 jest ostateczny upadek koncepcji jednego uniwersalnego roweru gravelowego. Rynek podzielił się na dwie wyraźne, niemal niekompatybilne ze sobą filozofie: Gravel Race oraz Gravel Adventure. To rozróżnienie, widoczne już wcześniej, w modelach na rok 2026 staje się fundamentalne i determinuje każdy aspekt konstrukcji ramy. Jeśli jakiś gravel będzie miał premierę w tym roku, musi zostać przypisany do jednej z tych 2 kategorii.
Gravel Race: Aero, waty i integracja:
Segment wyścigowy, napędzany rosnącym znaczeniem Mistrzostw Świata UCI oraz szybkich wyścigów w USA i Europie, dąży do optymalizacji pod kątem prędkości. W 2025 roku standardem w tej kategorii była opona o szerokości 40 mm. Inżynierowie doszli do wniosku, że jest to „złoty środek” balansujący opory toczenia, przyczepność i aerodynamikę. W 2026 będzie szerzej, czyli jednak da się szeroko i aero.
Ramy wyścigowe na 2026 rok charakteryzują się:
- Pełną integracją kokpitu: Wewnętrzne prowadzenie przewodów nie jest już tylko kwestią estetyki, ale wymogiem aerodynamicznym i trwa tu prawdziwy wyścig dziwactw. Kokpit jest tak zintegrowany, że mechanicy płaczą przy serwisie, ale za to wygląda to obłędnie i tnie powietrze jak brzytwa.
- Agresywną geometrią: Kąty główki ramy pozostają stosunkowo strome (ok. 71-72°), co zapewnia szybką reakcję na ruchy kierownicą, niezbędną w ciasnym peletonie. Tutaj też wąskie gravelowe kierownice będą grane.
- Sztywnością: Priorytetem jest transfer mocy, a nie komfort, co zbliża te konstrukcje do klasycznych rowerów szosowych, z tą różnicą, że pozwalają na montaż opon 45c… i więcej.
Gravel Adventure: Przekroczenie rubikonu 2.2 kapcia:
Na drugim biegunie znajduje się segment Adventure, który w 2026 roku masowo adoptuje standardy znane dotychczas z MTB XC, które umarło już śmiercią naturalną. Ramy adaptują geometrię znana z MTB (płaskie kąty główki, długi reach), by pomieścić opony 50-57 mm. To wyprawówki, gdzie priorytetem jest kontrola w trudnym terenie, a nie średnia prędkość.
Co tu się dzieje?
- Płaski kąt główki: Wartości rzędu 69° lub nawet mniej stają się normą, zapewniając stabilność na trudnych, technicznych zjazdach.
- Dłuższy Reach i krótszy mostek: Wydłużenie górnej rury ramy kompensowane jest krótszym mostkiem (50-70 mm).
- Gotowość na amortyzacje: Ramy te są projektowane z uwzględnieniem widelców amortyzowanych o skoku 40-60 mm.
Trend 2: Napęd: 13 Biegów, UDH i śmierć haka
Rok 2026 to moment, w którym napędy gravelowe ostatecznie zrywają z dziedzictwem szosowym. Standard 1×13 staje się nowym punktem odniesienia w gravelu. Ośmieleni sukcesem SRAM, inni producenci dołączają do wyścigu zbrojeń (vide Campagnolo ze swoim Super Record X), którego stawką jest dominacja w standardzie 13-rzędowym.
XPLR i UDH
Prym wiedzie SRAM ze swoim ekosystemem XPLR AXS i montażem UDH, co widzimy już nawet w budżetowych specyfikacjach rowerów na ten rok. UDH to już nie opcja, a konieczność w nowoczesnej ramie. Szarża trzynastorzędowych grup spod znaku XPLR uprościła mocno temat napędu i tak w 2026:
- Koniec ery „Mullet”: Dzięki kasecie 10-46t w systemie 13-rzędowym, znika potrzeba łączenia klamkomanetek szosowych z przerzutkami MTB, by uzyskać odpowiedni zakres przełożeń przy zachowaniu ciasnego stopniowania. 13 biegów wystarcza, by zaspokoić obie te potrzeby jednocześnie. Mullet zostanie jedynie na potrzeby potężnych gór z mongolskimi torbami.
- Koniec napędów 2x: w recenzji Graila CFR w/ RIFT pisałem, że „przednia przerzutka powoli dołącza do faksu i dyskietek w muzeum niepotrzebnych technologii”. W 2026 dołączy już raczej na 100%.
Kontratak Shimano: Bezprzewodowa 13-tka i patenty GRX
Shimano, które mocno zaspało w gravelach i zredukowane zostało jedynie do budżetowych rozwiązań, czując oddech konkurencji, szykuje się do kontrataku – patenty i przecieki sugerują nadejście bezprzewodowego, 13-rzędowego GRX nowej generacji, który również może wyeliminować tradycyjne haki na rzecz bezpośredniego montażu przerzutki do ramy.
Trend 3: „Aktywna Podatność” (czyli amortyzacja, której się wstydzimy)
W 2026 roku debata „czy gravel potrzebuje amortyzacji” zostaje zakończona. Odpowiedź brzmi: tak, ale nie w formie znanej z rowerów górskich z lat 90.
Przez lata wmawiano nam, że „gravel to prostota”. Bzdura. W 2026 roku sztywny widelec w turystyce to masochizm. W segmencie Adventure widelce to już standard, a nie fanaberia. Ramy są pod nie projektowane, więc rower nie wygląda jak pokraka z zadartym noskiem. Do tego w kolejce czekają premiery graveli z pełną amortyzacją.
W temacie do ścigania, producenci również odchodzą od pasywnego flexu (ugięcia rur karbonowych) na rzecz aktywnych elementów tłumiących drgania. Komfort = prędkość. I mniej wizyt u fizjoterapeuty. Przykładem jest tu: DT Swiss F 132 ONE.
Trend 4: E-gravel, czyli koniec czołgów
Słabo się te e-gravele rozpędzają, ale kiedy jak nie teraz? Bosch SX i silniki TQ zmieniły zasady gry. Te silniki ważą tyle co nic, dają naturalne odczucie z jazdy i nie stawiają oporu, jak przekroczysz magiczne 25 km/h. To jeździ jak rower, a nie jak motorower. Jeśli macie słabszą nogę albo chcecie dotrzymać kroku koniom na ustawce – to jest game changer.
- Naturalne odczucia: Kluczem do sukcesu tych jednostek w 2026 roku jest ich charakterystyka pracy. Oferują one wsparcie proporcjonalne do wkładu kolarza i, co najważniejsze, generują zerowy opór po przekroczeniu limitu 25 km/h. To krytyczne w gravelu, gdzie prędkości często fluktuują wokół tej granicy.
- Waga: e-gravel na 2026 rok, wyposażony w te systemy, waży realnie 11-13 kg. To zaledwie 3-4 kg więcej niż analogowy rower, co sprawia, że rower prowadzi się naturalnie i da się jeździć nawet bez prądu.
To musi się udać!
Trend 5: Renesans aluminium i aeropacking
To w zasadzie są dwa trendy, ale bardzo chciałem je zmieścić w TOP 10, więc wybaczcie!
Aluminati i demokratyzacja użyteczności
Karbon potaniał, a my zmądrzeliśmy. Aluminium w 2026 to „Premium Alloy”. Ramy są hydroformowane tak, że nie odróżnisz ich od węgla, dopóki nie pukniesz paznokciem. Są schowki na kabanosy w ramach aluminium. Do tego hak UDH w standardzie. Niczego nie brakuje i nie musisz mieszkać w Berlinie, aby jeździć na aluminiowym gravelu (byle nie tanim!).
Aeropacking i integracja bagażu
Sposób pakowania na rower uległ radykalnej zmianie. W 2026 roku „kubek dyndający na siodełku” to widok rzadki. Zastępuje go Aeropacking. Pod wpływem wyścigów ultra, bagaż stał się aerodynamiczny i sztywny. Widzimy odwrót od toreb na rzepy na rzecz systemów Bolt-On (montaż na śruby).
Torby stają się integralną częścią roweru, a nie przypadkowym zbiorem doczepionych bambetli. Lekko i szybko!

CZĘŚĆ II: Ludzie i kultura (czyli jak żyć)
Trend 6: Wielka Schizma: UCI vs romantycy
Mamy wojnę światów. Z jednej strony UCI Gravel World Series – bufety, wozy techniczne, taktyka, ogolone nogi i ściganie „na kreskę”. Z drugiej strony – Polskie Ultra. Tutaj wciąż chodzi o to, żeby się uciorać, spać w rowie i śmierdzieć po trzech dniach jazdy, ale nie ścigać.
Profesjonalizacja
Seria UCI Gravel World Series w 2026 roku obejmuje rekordowe 45 imprez na całym świecie. W Polsce jedynym przystankiem pozostaje Gravel Adventure w Jakuszycach (zaplanowany na 6 czerwca 2026). Dla wielu purystów jest to zaprzeczenie idei gravelu, ale dla ambitnych amatorów – jedyna droga do Mistrzostw Świata. Na próżno szukać innych imprez w pękającym w szwach polskim kalendarzu nastawionych na ściganie, ale wróżymy że takowe wreszcie się pojawią.
Ultra: Romantyzm i przetrwanie
Z drugiej strony, polska scena ultra (albo sam gravel bez ultra) kwitnie jak nigdy dotąd. W naszym GRAVEL INDEX imprez na 2026 będzie zaraz setka, a więc:
- Konflikt dat: Zagęszczenie kalendarza w 2026 roku jest bezprecedensowe. Zawodnicy stają przed trudnym wyborem: albo ścieżka „Pro” i walka o kwalifikacje UCI, albo ścieżka „Adventure” i walka z własnymi słabościami na trasach ultra. Organizatorzy zaczynają konkurować o ten sam weekend, co wymusza specjalizację nie tylko sprzętu, ale i samych zawodników.
Trend 7: Polska gurom! (Serio)
Polska, z jej unikalną topografią – od Bałtyku, piaszczystych równin Mazowsza po górskie trasy Karpat – oraz ogromnym boomem na gravela i turystykę, nie jest już tylko pasywnym odbiorcą zachodnich kierunków. W 2026 roku polski rynek turystyki gravelowej jest dojrzałym i gotowym produktem. Gotowym na wydawanie pieniędzy w Polsce.
Samorządy dostrzegły potencjał „turysty z barankiem”. Inwestycje w infrastrukturę, takie jak Velo Małopolska (z odcinkami Velo Skawa czy Velo Rożnów), czy rozbudowa tras na Dolnym Śląsku, otwierają nowe możliwości. Powstają dedykowane pętle i systemy tras, które łączą gładkie szutry z asfaltem, tworząc idealne środowisko dla nowoczesnych graveli. Regiony takie jak Kaszuby, czy Góry Izerskie stają się mekką gravelowców.
Trend 8: Inkluzywność i kobiecy gravel
Demografia gravelu w 2026 roku jest bardziej zróżnicowana niż kiedykolwiek. Kobiety nie są już „niszą”, ale grupą docelową, która wpływa na rynek imprez i producentów sprzętu.
Koniec z podejściem „shrink it and pink it” (zmniejsz i pomaluj na różowo). Kobiety w 2026 roku to potężna siła nabywcza. Imprezy takie jak Pink Race w Gliwicach pokazują, że dziewczyny chcą się ścigać, ale na swoich zasadach – z fajnym klimatem i bez spiny. Producenci w końcu to ogarnęli – rowery unisex z szeroką rozmiarówką (od XXS) i anatomicznie dopasowanymi komponentami. Brawo.
Dziewczyny chcą robić gravela po swojemu, robiąc ustawki, campy i dobrze bawić się w swoim towarzystwie. Bez chłopów!
Trend 9: Ucieczka w kameralność: Era grevetów i „Plemienność”
Obok dużych imprez w 2026 roku silnie zaznacza się trend odwrotny – odejście od masowości. Społeczność gravelowa w Polsce dojrzała i skonsolidowała się, ludzie doskonale wiedzą już, z kim chcą jeździć i jaki klimat im odpowiada. Zamiast anonimowego tłumu, wybierają sprawdzone grono znajomych.
Owocuje to rozkwitem formatu „Grevet” (gravelowy brevet) oraz kameralnych ustawek (często w formule bikepackingu). Imprezy takie celowo limitują liczbę miejsc, stawiając na jakość relacji, integrację i „plemienną” atmosferę. To powrót do korzeni kolarstwa romantycznego: sprawdzona ekipa, trudna trasa i brak presji na wynik – esencja gravelowej wolności. Ustawki są teraz kameralne, „butikowe” i często na zaproszenie. Liczy się vibe, dobra ekipa, a nie medal z dykty na mecie.
Trend 10: Stabilizacja ekonomiczna i koniec „Efektu byczego bicza”
Po burzliwych latach 2020-2024, rok 2026 przynosi długo wyczekiwaną stabilizację na rynku rowerowym. Kto się wysypał, to już to zrobił, albo liże rany.
Nowa normalność cenowa
Ogromne nadwyżki magazynowe, które w latach 2024-2025 doprowadziły do drastycznych przecen zostały wchłonięte (albo zutylizowane).
- Koniec Szalonych Promocji: W 2026 roku ceny katalogowe wracają do realnego poziomu. Nie zobaczymy już raczej wyprzedaży rzędu „-40%” na bieżące roczniki. Rynek jest zdrowszy, produkcja została dostosowana do realnego popytu.
Wartość średniej półki: Widać wyraźną walkę o klienta w segmencie 10 000 – 20 000 PLN. To tutaj toczy się najcięższa batalia między polskimi markami, a sprzedażą bezpośrednią. Konsument w 2026 roku jest wyedukowany i szuka konkretnej wartości: dobrych kół, markowych opon i nowoczesnego napędu, a nie tylko logo na ramie.
Tyle i aż tyle
Podsumowując, nie ma wątpliwości: jesteśmy w absolutnie najlepszym momencie gravelowego życia. Społeczność już się wykrystalizowała – wiemy kim jesteśmy, z kim chcemy jeździć i o co w tym wszystkim chodzi. Niezależnie od tego, czy wybierzesz epickie przygody bikepackingowe na końcu świata, czy walkę o każdą sekundę na trasie wyścigu, dzisiejszy sprzęt jest tak zaawansowany, że „ogarnie” to wszystko z zapasem.
W tej technologicznej i organizacyjnej ewolucji nie zapominajmy jednak o najważniejszym – o dobrej zabawie. Życzymy Wam wspaniałego, pełnego szutrowych wrażeń roku 2026!
Tekst: Michał Góźdź
Zdjęcia: Michał Góźdź



