Skip to main content

W świecie szosy Look to prawdziwa ikona — to właśnie oni w 1984 roku odesłali noski do kosza i kazali nam się wpinać. Helooooou, kto wtedy żył?! Dziś ekipa z Nevers znów wbija kij w szprychy, proponując kolejną francuską rewolucję. Uznając, że współczesny gravel to przede wszystkim ściganie, gdzie waty i gramy liczą się bardziej niż użyteczność, Look wywalił dwustronne wpinanie, aby stworzyć hybrydę idealną: zapewnić lekkość i stabilność platformy rodem z szosy, ale zachować dwuśrubowe bloki, w których da się normalnie dojść do ekspresu po kawę.

„Road-to-Gravel” w praktyce

Zacznijmy od „słonia w pokoju”: te pedały są jednostronne. Dlaczego? Look uznał, że na nowoczesnym wyścigu gravelowym wypinasz się raz, a prosi i tak jeżdżą w szosowych pedałach, więc najważniejszym elementem konstrukcyjnym, który definiuje serię X-One-G, jest powierzchnia styku buta z pedałem. Inżynierowie od żab osiągnęli imponującą wartość 650 mm2 przy szerokości platformy wynoszącej 67 mm.

Aby w pełni zrozumieć te liczby, zestawmy je z rynkowymi standardami:

Model pedałuPowierzchnia styku (mm2)Szerokość platformy (mm)Procentowa różnica względem X-One-G
Look X-One-G (Ti/Max)65067
Look X-Track (Standard)51557+26,2% na korzyść X-One-G
Look Keo 2 Max (Szosowe)~500~60+30,0% na korzyść X-One-G
Shimano XTR M9100~450~55+44,4% na korzyść X-One-G

Tak drastyczne zwiększenie powierzchni podparcia ma głębokie uzasadnienie. W wyścigach trwających po kilkanaście godzin stopa kolarza poddawana jest ciągłemu naciskowi w tych samych punktach. Szeroka platforma pozwala na znacznie lepszy rozkład sił, co bezpośrednio redukuje powstawanie bolesnych punktów na podeszwie.

Decyzja o jednostronnym mechanizmie w terenie może wydawać się kontrowersyjna, ale Look stawia na specyfikę nowoczesnego ścigania. W przeciwieństwie do przełajów czy MTB, tutaj wypinasz się rzadko. Poświęcenie łatwości wpinania „na oślep” na rzecz niższej masy, lepszej aerodynamiki i ogromnego podparcia to wybór podyktowany czystą efektywnością… a nie użytecznością.

X-One-G Ti oraz X-One-G Max

Seria debiutuje w dwóch smakach. Oba wyglądają bardzo dobrze – surowe aluminium, czysty industrial i to francuskie je ne sais quoi. To te same pedały (szerokość platformy 67 mm), ale różnią się materiałami osi:

ModelKorpusWaga (szt.)Cena
X-One-G TiTytanRecyklingowane Alu120 g1 299 PLN
X-One-G MaxStal Cr-MoAluminium145 g762 PLN

Oba modele oferują regulację napięcia sprężyny w zakresie od 5 do 10, co pozwala na precyzyjne dostosowanie siły wpięcia. Standardowe bloki SPD zapewniają 6 stopni luzu roboczego i kąt wypięcia 13 stopni.

Look postawił na sprawdzony układ łożyskowania: dwa łożyska kulkowe klasy premium oraz jedno stalowe łożysko ślizgowe, chronione przez system uszczelek. Standardowy Q-Factor wynosi 53 mm, jednak producent przewidział możliwość jego zwiększenia do 55 mm za pomocą dedykowanych, 2-milimetrowych podkładek. Należy jednak pamiętać, że Look kategorycznie zabrania stosowania więcej niż jednej podkładki na stronę.

Pierwsze wrażenia z jazdy: Dwa dni, dwa światy

W ramach pierwszego macania sprawdziłem nowe Looki podczas dwóch skrajnie różnych dni. Pierwszy to solidna, szybka runda po krakowskich dolinkach – raczej ogień. Drugi dzień to klasyczna ustawka z dużą ilością postojów, przerw na socjalizację i częstym wypinaniem. Wnioski? Te pedały potrzebują chwili, by „podać rękę” użytkownikowi.

Docieranie, czyli cierpliwość ma popłacać

Fabrycznie nowe pedały Look X-One-G charakteryzują się dość ciasnym spasowaniem łożysk. Oznacza to, że po wyjęciu z pudełka pedał nie obraca się swobodnie i nie opada pod własnym ciężarem w optymalną pozycję do wpięcia. Jednak uspokajam (głownie siebie) – ponoć to nie wada, a cecha nowości. Po przejechaniu iluś set kilometrów łożyska „mają się ułożyć”, a mechanizm zaczynie pracować z płynnością znaną z modeli szosowych. Dopiero wtedy szybkie trafienie w zatrzask staje się intuicyjne. Obecnie zgodnie z zasadą spadającej kromki chleba z masłem, pedał zawsze jest po stronie drugiej i wymaga ustawienia czubkiem buta.

Specyfika wpinania jednostronnego

Jeśli całe życie jeździłeś na dwustronnych SPD-kach, czeka Cię brutalny reset nawyków. Technika „strzelania na ślepo” tutaj nie zadziała — but trzeba lekko „nadziać” na przedni zatrzask, a dopiero potem docisnąć piętę.

Sam moment wpięcia w X-One-G jest znacznie bardziej zdefiniowany niż w typowych modelach MTB; kliknięcie jest przyjemnie metaliczne i wyraźnie sygnalizowane. Gdy już opanujesz wpinanie, poczujesz, że solidność podparcia jest niemal absurdalna jak na standardy terenowe. But siedzi pewnie, a jedyny wyczuwalny luz to ten roboczy (na boki). Wrażenie stania całą stopą na szerokim, sztywnym stopniu towarzyszy nam od początku, natomiast na „finałowego bossa”, czyli test na długim dystansie, przyjdzie jeszcze czas. Pierwsze wrażenie jest jednak bardzo obiecujące.

Jak nietrudno się domyślić, socjalna ustawka to nie jest naturalny żywioł X-One-G. Konieczność częstego wpinania wymaga ciągłej uwagi i „gmerania” butem, więc do typowo rekreacyjnych aktywności te pedały nadają się wcale — one po prostu chcą być gnębione na trasie wyścigu.

Dla kogo są Look X-One-G?

Look X-One-G na pierwszy rzut oka to narzędzie wyścigowe. Jeśli Twoim priorytetem jest stabilność stopy na 200-kilometrowej trasie i walka o każdy gram, jednostronne wpięcie jest ceną, którą warto zapłacić. Jeśli jednak szukasz pedałów cywilnej jazdy, gdzie równie często jeździsz i chodzisz – klasyczne X-Tracki pozostają bezpieczniejszym wyborem. Z pełną recenzją Look X-One-G wrócimy na koniec sezonu.


Tekst: Michał Góźdź
Zdjęcia: Michał Góźdź