/

NASH Festival. Górskie Wydarzenie (bardzo) Kulturalne.

2 minut czytania

W miniony weekend, byliśmy na pierwszej edycji NASH Festiwalu – Górskiego Wydarzenia Kulturalnego w Szklarskiej Porębie. Uprzedzając fakty – niepokojący podtytuł „Górskie wydarzenie kulturalne”, przywodzące na myśl starsze panie w strojach ludowych, góralskie przyśpiewki i festiwal koronek, jest prowokacją. Ta impreza, to ludzie, którzy tworzą kulturę gór po nowoczesnemu – podróżując, wspinając się, biegając, jeżdżąc na nartach i na rowerach. Łapią emocje na kartach pamięci, a potem opowiadają o tym co przeżyli ubierając to w historie. To jest, to Górskie Wydarzenie Kulturalne!

NASH Festival jest ładny!

Szklarska Poręba w zimny i deszczowy, listopadowy weekend, to nie jest najładniejsze miejsce na świecie, ale Organizatorzy zadbali, aby nie było brzydko. Dwa kluczowe dla festiwalu miejsca – budynek Sudeckiego Centrum Kultury i Sztuki (z zewnątrz ruina, w środku malina!) oraz Peron 4 – z rozmachem wyremontowana zabytkowa stacja kolejowa Szklarska Poręba Górna, to strzał w 10, jeśli chodzi o wybór festiwalowej przestrzeni. To są ładne miejsca!

NASH Festival jest ciekawy!

Zadanie nieproste – wypełnić prawie 3 festiwalowe dni programem zróżnicowanym i ciekawym. Zadanie jeszcze trudniejsze, kiedy organizujesz pierwszą edycję. Miarą sukcesu, niech będzie to, że w sobotę Peron 4 pękał w szwach, dostawiane kolejny raz krzesła skończyły się bardzo szybko, nikt nie wychodził w trakcie, a festiwalowy dzień skończył się dużo później, niż zakładano. Było tak ciekawie.

Z rowerowego punktu widzenia, najbardziej interesująca była dla nas prezentacja trasy Gravmageddon. Karkonosze – Izery Gravel Race. Wiemy już, że na na dystansie długim będą się działy wspaniałe rzeczy w Czechach (Ještěd, Dvoračky, czy Smědava!). W prime – time mogliśmy obejrzeć na dużym ekranie dokument o gravelowej pętli po Górach Izerskich, Rudawach Janowickich i Karkonoszach – „Ból to ściema, czyli Gravmageddon 2022”. Jak na polską scenę produkcji filmów o wyścigach ultra, to bardzo ładne.

Praktycznie na koniec dnia, opowiedzieliśmy z Dorotą Juranek (mambaonbike.pl) historię bikepackingowej podróży przez Alpy na gravelach, warsztatując trochę uczestników, co należy na taką wyprawę zabrać i jak się spakować. Przez skromność, nie napiszę, że to była najciekawsza prezentacja wieczoru. Wszystkie prelekcje były ciekawe, świetnie prowadzone i niesamowicie inspirujące!

NASH Festival jest trochę nasz!

W niedzielny poranek, siedząc na kanapie przy piecu w Sudeckim Centrum Kultury i Sztuki (to ta cudna chałupa aka „z zewnątrz ruina w środku malina”), patrząc jak budzi się do życia 3 dzień festiwalu – a raczej jak budzą go do życia Organizatorzy, miałem refleksję, że NASH Festival, to było święto ludzi z pasją, chęcią dzielenia się swoją mocą i inspirowania innych do działania!

A cały ten pomysł ze stworzeniem tego festiwalu, a potem organizacyjny majstersztyk całego NASH Teamu podczas jego trwania, to historia równie inspirująca (i wymagająca ciężkiej pracy), jak te, które oglądaliśmy podczas festiwalowych prezentacji.

NASH Festival, dziękujemy za zaproszenie i już nie możemy doczekać się tego, co będzie działo się za rok!


Z festiwalowymi prelekcjami o bikepackingu, mamy już trochę doświadczenia, bo byliśmy też w tym roku w Lądku Zdroju. O tamtym festiwalu możecie przeczytać tutaj:

Redaktor naczelny Magazynu ETNH.

Brzmi poważnie! Od 20 lat inspiruje do podróżowania po górach. Inicjator polskiej sceny enduro, obecnie pasjonat graveli, wyścigów ultra i bikepackingu. Stale trzymający rękę na pulsie aktualnych trendów.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Poprzednia hstoria

W cieniu Pradziada, czeskiego Mount Ventoux

Następna historia

Spodenki AM Cycling Ultra Cargo – test długodystansowy

Ostatnie autora

0
Would love your thoughts, please comment.x