Skip to main content

Poniższa recenzja oparta jest na długodystansowym teście (cały sezon 2025) dwóch kompletów kół Evanlite Gravel Champion. Aby rzetelnie oddać charakter tej konstrukcji, materiał podzieliliśmy na dwa akty: z jednej strony pragmatyczny wzorzec oparty na pancernych piastach DT Swiss 350 i szprychach Sapim D-Light, z drugiej – sprzętową egzotykę w postaci piast butikowej manufaktury Erase Components splecionej polimerowymi „sznurkami” od Berda.

Biomimika i aerodynamika profilu „Wavy”

Najbardziej charakterystycznym elementem Gravel Champion jest falista obręcz o zmiennej wysokości 40–45 mm. Zmienna wysokość obręczy nie jest zabiegiem stylistycznym. Jest to implementacja zjawiska znanego w inżynierii lotniczej i morskiej, inspirowana guzkami na płetwach piersiowych humbaków. Dla tych, którzy tak jak my lubią schodzić głęboko w „króliczą norę” technologii i chcą zrozumieć, jak biomechanika przekłada się na stabilność przy bocznym wietrze, podrzucam te dwa techniczne konkrety: TUTAJ oraz TUTAJ – warto, bo to fascynujące!

Jeśli jednak biomechanika waleni nie jest Waszą największą pasją, przełóżmy te inżynieryjne zawiłości na język szutrowej praktyki. O co w tym wszystkim chodzi?

Fizyka „przepadnięcia” (stall)
W klasycznej obręczy o stałym profilu, przy bocznym wietrze, struga powietrza odrywa się od krawędzi w sposób gwałtowny i jednolity na całym obwodzie. Dla gravelorza (tak na Śląsku nazywamy gravelowca) oznacza to nagłe, nieprzewidywalne szarpnięcie kierownicą. W terenie, na luźnym szutrze, taki impuls potrafi skończyć się utratą przyczepności przedniego koła, a na eksponowanych odcinkach szosowych… lądowaniem w rowie.

Konstrukcja falista Evanlite wymusza nieskoordynowane, kontrolowane oderwanie strug. Zmienna cięciwa profilu generuje serię mniejszych wirów zamiast jednego, potężnego zawirowania. W praktyce przekłada się to na:

  • Uśrednienie sił: Zamiast jednego uderzenia siły bocznej, na koło działa seria mniejszych strzałów, które znoszą się w czasie.
  • Stabilny punkt parcia: Punkt przyłożenia siły wypadkowej wiatru jest przewidywalny. Pozwala to na utrzymanie aerodynamicznej sylwetki nawet wtedy, gdy boczny podmuch próbuje wyrwać nam kierownicę z rąk.

W efekcie stabilność boczna Gravel Championów jest zauważalnie wyższa niż w przypadku standardowych kół o profilu 45–50 mm. Nie odczuwamy tego jako „brak wiatru”, ale jako wyeliminowanie nerwowości układu kierowniczego.

Reguła 105% w gravelowym wydaniu
Aerodynamika zestawu nie kończy się na obręczy – ona zaczyna się na oponie. Evanlite postawiło tu na ekstremalną szerokość zewnętrzną: 35 mm. To wartość imponująca, szczególnie przy szerokości wewnętrznej 25 mm.

W aerodynamice kół obowiązuje sformułowana przez inżynierów Zipp i HED „Zasada 105%” (Rule of 105). Mówi ona, że aby strumień powietrza pozostał „przyklejony” do obręczy po opuszczeniu opony, szerokość obręczy musi wynosić co najmniej 105% szerokości opony. Choć przy „balonowatych” oponach gravelowych trzymanie się tej reguły bez drastycznego wzrostu masy jest niemal niemożliwe, to 35 mm szerokości zewnętrznej w Gravel Championach drastycznie redukuje efekt „żarówki” i minimalizuje turbulencje powstające na styku gumy z karbonem. Jest to zatem koło zaprojektowane nie tylko do przetrwania w terenie, ale do szybkiej jazdy w terenie.

Hooked vs Hookless: Odważny krok wstecz?

Systemy hookless, promowane przez dużych i opiniotwórczych takich jak Zipp czy Enve, oferują teoretyczne zalety: lżejszą obręcz, prostszy proces produkcji (formy metalowe zamiast silikonowych wkładek) i lepsze ułożenie stopki opony. Jednak seria incydentów w peletonie zawodowym w 2024 roku oraz ograniczenia ciśnieniowe (max 5 bar / 73 psi) rzuciły cień na tę technologię.

Decyzja Evanlite o pozostaniu przy standardzie Hooked w modelu Gravel Champion  pozycjonuje ten produkt jako rozwiązanie „No-Nonsense” dla użytkownika, który oczekuje wszechstronności.   

  • Wysokie ciśnienie: Dzięki hakom, użytkownik może bezpiecznie założyć oponę szosową 30-35 mm i napompować ją do 6 barów, przekształcając rower gravelowy w szosę endurance. W systemie hookless byłoby to ryzykowne lub niemożliwe.   
  • Mechaniczna blokada: Haczyk stanowi fizyczną barierę zapobiegającą zsunięciu się opony w przypadku nagłego uderzenia lub awarii uszczelnienia. W gravelu, gdzie „dobicia” do obręczy są chlebem powszednim, rant hooked paradoksalnie może oferować większą odporność strukturalną samej krawędzi, która jest grubsza i bardziej masywna niż w odchudzonych konstrukcjach hookless.
  • Kompatybilność: Możliwość użycia dowolnej opony, bez konieczności wertowania list kompatybilności producentów.

To wybór pragmatyczny, stojący w kontrze do agresywnego marketingu „weight weenie” i z pewnością fakt, że Gravel Champion nie jest hookless będzie mocnym argument dla części użytkowników.

Konfig, czyli potęga otwartego standardu

Jako marka wywodząca się bezpośrednio z warsztatu Lemonbike, Evanlite nie bawi się w budowanie „złotych klatek”. Gravel Champion korzysta z komponentów uznanych zewnętrznych producentów, co stanowi istotną przewagę nad kołami systemowymi od wielkich graczy. W świecie, gdzie pęknięta, autorska szprycha potrafi uziemić rower na miesiąc, postawienie na standardy przemysłowe jest wygodne i bezpieczne, szczególnie w kontekście krótkiego sezonu w Polsce.

Sercem procesu zakupowego jest konfigurator na stronie producenta – narzędzie proste, przejrzyste i pozbawione marketingowego bełkotu. Możemy w nim „skroić” zestaw pod własne ambicje, żonglując modelami piast, bębenków czy szprych. Co więcej, Evanlite pozwala na pełną personalizację ready-to-ride: od razu możemy dorzucić do koszyka konkretne opony, tarcze hamulcowe czy kasetę. Wszystko dzieje się na żywym organizmie – każda zmiana natychmiast aktualizuje cenę i, co kluczowe, realny czas dostawy. Żadnych domysłów, czysta transparentność.

Zestaw, który roboczo nazwaliśmy „Pragmatykiem”, zbudowaliśmy w oparciu o absolutny rynkowy benchmark (czyli nuda): piasty DT Swiss 350 Straigtpull z Ratchetem 36T i szprychy Sapim D-Light. Przyświecał nam jeden, niemal religijnie przestrzegany cel: całkowity eksploatacyjny święty spokój, czyli bezobsługowość i natychmiastowa dostępność części w każdym zakątku świata. Masa tego zestawu zatrzymała wagę na poziomie 1540 g.

Po sezonie 2025 i przejechaniu kilku tysięcy kilometrów (w tym w warunkach błotnych, typowych dla polskiej jesieni i nagminnym myciu myjką ciśnieniową), piasty DT 350 potwierdziły swoją najważniejszą cechę. Uszczelnienia labiryntowe skutecznie chroniły łożyska maszynowe przed degradacją. System Ratchet 36 (zapewniający 10-stopniowy kąt zazębienia) oferował wystarczającą responsywność w terenie, jednocześnie generując charakterystyczny, ale nie ogłuszający dźwięk wolnobiegu. Wariant na piastach 240 EXP jest propozycją dla tych, którzy chcą zredukować masę zestawu o ok. 50 g, jednak z perspektywy użytkowania długodystansowego i łatwości serwisu „w polu”, model 350 wydaje się wyborem bardziej racjonalnym do gravela.

W wariancie pragrmatycznym nie bajerowaliśmy z wagą, bo to z założenia miały być koła do tyrki bikepackingowej, więc padło na kolejny klasy – szprychy Sapim D-Light. Kluczowym aspektem nie jest jednak sam model szprychy, ale jakość zaplotu. Analiza tensometryczna przeprowadzona po zakończeniu sezonu 2025 wykazała minimalny spadek naciągu szprych, mieszczący się w granicach błędu pomiarowego. Koła pozostały idealnie proste, mimo wielokrotnego pokonywania kamienistych sekcji z dużą prędkością i obciążeniem. Świadczy to o prawidłowym procesie odprężania kół podczas budowy, co eliminuje problem pękania szprych w pierwszych miesiącach użytkowania. Standardem w Gravel Champion jest zaplot na 24 szprychy (przód i tył). Jest to optymalny kompromis między aerodynamiką a sztywnością boczną, niezbędną do precyzyjnego prowadzenia roweru w trudnym terenie.

Wrażenia z jazdy: Sztywno i szybko

Testy terenowe objęły spektrum warunków: od szybkich szutrów, przez korzeniste singletracki, aż absurgalny gruz w górach z pełnym bikepackingowym obciążeniem. Zestaw nie wyszedł lekki (lekki będzie ten drugi), więc obawą numer jeden było jak to jedzie.

Dynamika i utrzymywanie prędkości
Gravel Champion to koła, które „lubią prędkość”. Wyraźnie odczuwalny jest moment bezwładności obręczy, który – choć utrudnia gwałtowne zrywy (w porównaniu do ultralekkich kół) – fantastycznie pomaga w utrzymaniu wysokiej prędkości przelotowej na płaskich odcinkach. Efekt „żeglowania” przy wietrze wiejącym pod kątem jest zauważalny i potwierdza skuteczność profilu o szerokości 35 mm.   

Komfort a sztywność
Wysoki stożek (40-45 mm) oraz duża ilość materiału węglowego przekładają się na bardzo wysoką sztywność konstrukcji.

  • Zaleta: Transfer mocy jest natychmiastowy. W sprintach pod górę koła nie wykazują tendencji do ocierania o klocki hamulcowe.
  • Wada: Koła te nie są „pluszowe”. Przenoszą więcej drgań wysokiej częstotliwości niż niskoprofilowe obręcze typu Evanlite New Gravel. Wymaga to od użytkownika precyzyjnego doboru ciśnienia w oponach, aby skompensować sztywność układu.   

Gravel Championy to nie są „kapcie” do miękkiego bujania się po lesie.

Szerokość wewnętrzna 25 mm sprawia, że opona 45 mm układa się szeroko, z niemal pionowymi ściankami bocznymi. Zwiększa to objętość powietrza i stabilność opony w zakrętach. Podczas testu nie odnotowano zjawiska „pływania” opony nawet przy dynamicznym pokonywaniu band przy niższym ciśnieniu.

Dzięki uprzejmości Lemonbike mogliśmy na chwilę odpiąć wrotki i udać się na zupełnie przeciwny biegun sprzętowej filozofii. To zestaw typu „Dream Build”, w którym każdy standardowy komponent ustąpił miejsca technologicznej egzotyce. Efekt? Koła zmieniły się nie do poznania, ale – jak to w świecie prototypowych rozwiązań bywa – każda akcja wywołuje określoną reakcję.

Belgijska precyzja i tytan

Sercem tego customowego projektu są piasty Erase Components, wytwarzane w małych seriach w Belgii. Zapomnijcie o masówce. Erase stosuje korpusy z lotniczego aluminium 7075-T6 oraz – co jest absolutnym unikatem – tytanowy bębenek. To rozwiązanie definitywnie rozwiązuje problem „wgryzania się” kasety w wypusty, co jest zmorą lekkich piast aluminiowych.

Co więcej, piasty te wyposażono w autorski system Hook Flange, zaprojektowany specjalnie pod szprychy Berd. Eliminuje to konieczność ryzykownego (i często unieważniającego gwarancję) rozwiercania i szlifowania otworów w kołnierzach, co jest standardową procedurą przy adaptacji klasycznych piast pod polimery.

„Sznurówki” z kosmosu: Berd PolyLight

Całość spięto szprychami Berd PolyLight. Wykonane z polietylenu o ultra wysokiej masie cząsteczkowej (UHMWPE, znanego szerzej jako Dyneema), są 15-krotnie mocniejsze od stali przy tej samej wadze. Wybór „sznurówek” pozwolił urwać z masy rotowanej w najbardziej newralgicznym punkcie aż 100–150 g na komplecie.

Wynik? 1375 gramów przy stożku 45 mm i szerokości 35 mm. W świecie gravelu to terytorium zarezerwowane dla kół, które zazwyczaj kosztują tyle, co używany samochód segmentu B.

Śmierć praktyczności

Bądźmy jednak brutalnie szczerzy: w tym miejscu praktyczność umiera śmiercią spektakularną.

  • Serwis: Zaplatanie Berdów to proces żmudny i wymagający benedyktyńskiej cierpliwości. Co więcej, polimery mają tendencję do osiadania, co wymusza dociąganie naciągu po pierwszych kilkuset kilometrach.
  • Dostępność: Szprychy nie uświadczysz w żadnym polskim sklepie (najbliższy przystanek: Holandia), a koszt jednego „sznurka” to około 42 PLN.
  • Bonus: Możesz je pomalować na dowolny kolor specjalnymi farbkami od Berda. Tylko po co? Bo możesz.

Wrażenia z jazdy: „Efekt dywanu”

Jazda na polimerach to doznanie, którego nie da się porównać z niczym innym. O ile wersja na stali jest sztywna i komunikatywna, o tyle wariant na Berdach wprowadza do jazdy niespotykany „spokój”.

Zdolność tłumienia drgań przez UHMWPE jest o 200% wyższa niż w przypadku stali. W praktyce, na tarce i „gruzie”, koła zdają się płynąć, wygaszając wibracje o wysokiej częstotliwości, które zazwyczaj drenują energię z Twoich przedramion. Nie jest to jednak miękkość w negatywnym tego słowa znaczeniu. Dzięki szerokim kołnierzom Erase i wysokiemu napięciu sznurów, sztywność boczna pozostaje na wyścigowym poziomie. Reakcja na przyspieszenie jest jednak inna – bardziej sprężysta i absolutnie cicha.prych). Jest to konfiguracja idealna na wyścigi ultra, gdzie kumulacja mikrowstrząsów jest wrogiem numer jeden.

Tak dla porównania, aby w jednym obrazku złapać różnice między „wariantem pragmatycznym”, a CUSTOM aka „bezwstydna fanaberia”:

WariantEvanlite Gravel Champion (DT350 + Sapim D-Light )Evanlite Gravel Champion CUSTOM (Erase + Berd)
Profil40-45 mm40-45 mm
SzprychyStalowe (Sapim/DT)Polimerowe (Berd PolyLight)
PiastyDT Swiss 350Erase Components
Waga~1540 g~1375 g
KomfortŚredni/SztywnyWybitny (Tłumienie drgań)
SerwisBardzo łatwy (wszędzie)Specjalistyczny (zaplot Berd)
Cena5299 zł~ 9000-10000 zł

Postawmy sprawę jasno: z punktu widzenia chłodnej logiki i arkusza w Excelu, budowa tego zestawu nie ma najmniejszego sensu. Nie istnieje żaden racjonalny argument przemawiający za porzuceniem stali na rzecz polimeru, poza jednym, absolutnie kluczowym – czystym, nieskrępowanym hedonizmem sprzętowym.

Przetestowaliśmy to dla Was, byście sami nie musieli balansować na krawędzi zdrowego rozsądku.

Koła na „sznurkach” Berda wyglądają spektakularnie, a gdy polimery już „siądą” i przejdą okres stabilizacji, oferują doznania z pogranicza szutrowej magii. Jeżdżą wspaniale. Jednak ich cena – będąca wypadkową butikowych komponentów i dużej liczby roboczogodzin spędzonych przy centrownicy – sprawia, że pozostaną one raczej technologicznym manifestem i niszową ciekawostką niż masowym produktem z konfiguratora.

Program Evanlite Protector

Gravel to sport kontaktowy. Kamienie, kraksy, strzelający gruz i niedoloty na hopkach – karbon bywa kruchy. Evanlite jako jedna z niewielu marek oferuje 2-letnią darmową wymianę obręczy uszkodzonej z winy użytkownika w ramach programu Evanlite Protector i to jest bardzo duży argument za.

Jak to działa:

  • Pierwsze 2 lata: Darmowa wymiana/naprawa obręczy uszkodzonej z winy użytkownika. Użytkownik pokrywa tylko koszty transportu. Jest to ewenement na rynku, gdzie standardem jest „Crash Replacement” polegający na rabacie (np. 50% ceny nowej obręczy).   
  • Po 2 latach: Program Crash Replacement z rabatem 40%.
  • Gwarancja na wady: Dożywotnia.

Evanlite z programem Protector, który jest prawdopodobnie najmocniejszym argumentem „za” w całym tym zestawieniu. Z perspektywy użytkownika, ten aspekt może być decydujący podczas wyboru kół innych producentów. Świadomość, że błąd na technicznym odcinku nie skończy się dziurą w domowym budżecie, daje niesamowity komfort psychiczny. Pozwala na bardziej agresywną jazdę i – co najważniejsze – lepszą zabawę bez kalkulowania w głowie kosztów każdego uderzenia o rant. Wchodzimy w to bez mrugnięcia okiem!

Z programu na szczęście nie musieliśmy korzystać. Po całym sezonie powierzchnia obręczy wykazała standardowe ślady użytkowania. Powierzchowne zarysowania od kamieni, jednak brak było odprysków lakieru sięgających struktury karbonu. I tyle.

Werdykt redakcyjny 

Evanlite Gravel Champion to produkt dojrzały, świadomy swoich atutów i wycelowany w konkretną niszę. To nie jest zestaw „dla każdego” – i co odświeżające – producent wcale nie próbuje nas o tym przekonać. To koła z wyraźnym charakterem, które w zamian za kilka dodatkowych gramów oferują pakiet technologiczny, którego próżno szukać u konkurencji.

Dla kogo?

  • Dla ściganta: Jeśli Twoim celem jest walka o każdą sekundę na płaskich i wietrznych odcinkach, falowany profil profil i szerokość 35 mm staną się Twoim sojusznikiem. To koła zaprojektowane nie tylko po to, by przetrwać w terenie, ale by po tym terenie szybko jeździć.
  • Dla bikepackersa: W konfiguracji „pragmatycznej” otrzymujesz zestaw niemal niezniszczalny.
  • Dla użytkownika Allroad: Idealny wybór, jeśli chcesz mieć jeden, pancerny komplet do opon 32 mm (szosa) i 45 mm (szuter), bez cyrku z limitami ciśnienia systemów hookless.
  • Dla ceniących święty spokój: Jeśli chcesz jechać agresywnie, mając z tyłu głowy polisę w postaci pancernych komponentów i programu darmowej wymiany powypadkowej, Evanlite nie ma sobie równych.

Przeciwwskazania

  • Dla skrajnych „Weight Weenies”: Jeśli Twoim jedynym bóstwem jest waga roweru poniżej 8 kg, te koła – przez swoją szerokość i obecność haków – nie będą Twoim pierwszym wyborem.
  • Dla poszukiwaczy „pluszowości”: Sztywność wysokiego stożka jest bezlitosna. Na bardzo gruzowych trasach, bez odpowiedniej amortyzacji ramy lub widelca, twardość Championów może być na dłuższą metę męcząca.

Podsumowanie

Evanlite Gravel Champion w wariancie pragmatycznym to być może nie jest inżynieryjny majstersztyk w kategorii „najlżejsze na świecie”, ale na 100% jest to majstersztyk kompromisu.

Świadomie poświęcając kilkadziesiąt gramów na rzecz pancernej piasty i bezpiecznego rantu, projektanci z Lemonbike dostarczyli zestaw wybitny aerodynamicznie, niewzruszony na wietrze i godny zaufania pod kątem mechanicznym. W świecie, gdzie marketingowy puder często maskuje braki w fizyce, Gravel Champion broni się twardymi danymi i wzorowym zachowaniem w terenie. To dziś jedna z najciekawszych alternatyw dla droższych konstrukcji zachodnich, oferująca w pakiecie coś, co ciężko wycenić: święty spokój połączony z lokalnym wsparciem serwisowym.

Z drugiej strony, nasz customowy build na sznurkach Berda udowodnił, że sama obręcz Gravel Champion to doskonała baza do budowy kół z pogranicza wagi piórkowej. Jeśli jednak nie macie ochoty na polimerowe fanaberie, Evanlite ma w konfiguratorze gotową odpowiedź: zestaw na piastach brandowanych własnym logo (system Ratchet 36T) i cieniowanych szprychach DT Aerolite. Wynik? 1440 gramów za 5 149 PLN.

Biorąc pod uwagę parametry aero, szerokość 35 mm i pancerny program ochronny, to nie tylko uczciwa cena – to rynkowy konkret, obok którego trudno przejść obojętnie.


Tekst: Michał Góźdź
Zdjęcia: Michał Góźdź, Anna Tkocz, Michał „Makyo” Szulhan

Informacja dotyczącą transparentności:

Koła Evanlite Gravel Champion zostały dostarczone redakcji ETNH do testów przez firmę Lemonbike. Zaznaczamy jednak, że producent nie miał żadnego wpływu na treść publikacji, wyciągnięte wnioski ani ostateczną ocenę produktu. Recenzja jest wynikiem niezależnych testów długodystansowych i opiera się wyłącznie na naszych realnych doświadczeniach z użytkowania sprzętu.