/

Knog Blinder Pro 1300 & Blinder Pro 900 – TEST

7 minut czytania

Oświetlenie rowerowe przeszło długą drogę od prostych lamp na baterie do wysoko zaawansowanych urządzeń LED, oferujących różnorodne tryby świecenia, programowaną z poziomu aplikacji intensywność i długie czasy pracy.

Współczesne lampki rowerowe są nie tylko jaśniejsze i bardziej ergonomiczne w użyciu, ale także bardziej funkcjonalne. Komunikują się bezprzewodowo z licznikami (co pozwala na sterowanie bez poszukiwania przycisków na obudowie), z dokładnością co do 1 % podają stan naładowania baterii/czas pracy na wbudowanych wyświetlaczach oraz mogą pełnić funkcje mniej oczywiste, zamieniając się w razie potrzeby w powerbanki. Tylko czy potrzebujesz tego wszystkiego w lampce, aby wrócić po zmroku z rundy?

Knog

Marka Knog, założona w 2002 roku w Australii, ma reputację innowacyjnego producenta akcesoriów rowerowych. Znana z projektowania stylowych i funkcjonalnych lamp rowerowych, akcesoriów. Knog wypracował sobie silną pozycję na rynku dzięki swojemu unikalnemu podejściu do designu i technologii. Knog umie też dobrze w dystrybucję i marketing – ciężko znaleźć w Polsce sklep w którym produktów Knoga nie dałoby się kupić, a to wprost przekłada się na ilość użytkowników. Patrząc na uczestników grawelowych zawodów lub ustawek – produkty Knoga można znaleźć w co drugim rowerze.

Na ETNH o Knogu było dużo – o modelach lampek przednich Knog PWR Trail 1100L i PWR Road 700L możecie przeczytać klikając na link, a o modelach na tył – tutaj: Blinder R-150, Blinder Link.

Knog Scout!

Ku zaskoczeniu – produktem Knog, którego używamy non stop, nie są lampki, tylko lokalizator Knog Scout o którym możecie przeczytać w poniższym materiale.

Blinder Pro 1300 & Blinder Pro 900

Od kilku miesięcy miałem okazję jeździć naprzemiennie z modelami Blinder Pro 1300 & Blinder Pro 900, które różnią się jedynie maksymalną mocą (a tym samym czasem pracy w poszczególnych trybach). Oba modele są natomiast identyczne pod względem pozostałych funkcjonalności.

Aby nie zanudzać specyfikacją techniczną, bo tą możecie przeczytać na stronie producenta, kluczowe cechy Knogów Blinder Pro to:

  • Bateria: 5000mAh (w środku znajduje się litowo-jonowy akumulator 3,7 V).
  • Maksymalna moc: 1300 lumenów (6 x dioda LED) dla Blinder Pro 1300 i 900 lumenów (4x dioda LED) dla Blinder Pro 900.
  • Obudowa: wykonana w całości z aluminium (CNC 6061) i wodoszczelna (IP67).
  • Port ładowania: USB-C
  • Tryby pracy Blinder Pro 1300: 3x światło stałe – 1300 lm (1,5h czas świecenia), 650 (3h) i 230 lumenów (8h), 3x światło błyskające – 420 lm (8h czas świecenia), 230 lm (16h), 150 lm (120h).
  • Tryby pracy Blinder Pro 900: 3x światło stałe – 900 lm (2h czas świecenia), 450 (4h) i 200 lumenów (8h), 3x światło błyskające – 450 lm (8h czas świecenia), 200 lm (16h), 130 lm (120h).

Budowa i mocowanie

Kto pamięta poprzednie lampki Konga serii PWR – miały one modułową konstrukcję, gdzie głowica była oddzielnym elementem mocowanym do korpusu baterii (który mógł być również powerbankiem). Głowice, baterie i masę akcesoriów można było dowolnie miksować, a samo uruchamianie odbywało się przekręcając głowicę. W serii Blinder Pro mamy powrót do wariantu bardziej tradycyjnego – bateria i ledy znajdują się w jednej obudowie, a samo uruchamianie i przełączanie odbywa się za pomocą tradycyjnego przycisku. Wygląda to schludnie.

Wycinany CNC, aluminiowy korpus jest przyjemny w dotyku, kwadratowy przekrój ma ukrytą zaletę – lampka nie turla się w siną dal po zdemontowaniu. Minimalistyczny design i matowe aluminium przywodzi na myśl produkty Apple i za nic w świecie nie zalatuje chińszczyzną.

Razem z Blinderem dostajemy w komplecie dwa typy mocowania: tradycyjne – to nic innego jak gumowa opaska zakładana na kierownicę z uchwytem umożliwiającym zamontowanie lampki, oraz mocowanie w standardzie Go Pro, które umożliwia „czysty” montaż lampki np. pod licznikiem (jeśli tylko wasz uchwyt do komputerka posiada od spodu takie mocowanie). To duży plus, że Knog nie wymaga dokupienia oddzielnie tego akcesorium, bo co raz większa ilość osób właśnie w taki sposób instaluje oświetlenie.

Sama instalacja lampki w uchwycie (niezależnie od tego, który wybierzecie) może w pierwszej chwili wywołać niepokój – operacja polega na wciśnięciu lampki w uchwyt, tak aby wykonane z tworzywa prowadnice złapały wgłębienia przebiegające przez całą długość obudowy.

Uprzedzając fakty. Używaliśmy Blindera Pro 1300 i Blindera Pro 900 przez kilka miesięcy w obu wariantach mocowania i nigdy nie doszło do zgubienia lampki. Nie wiem jak, ale jakoś się to trzyma nawet na największym gruzie.

Prawidłowość wykonania montażu potwierdza symboliczne kliknięcie, to w przypadku tradycyjnego uchwytu. W opcji montażu Go Pro, po złapaniu obudowy przez prowadnice uchwytu, przestawia się małą wajchę, która dociska korpus lampy. Cała operacja trwa dokładnie sekundę i jak wywołałem już wcześniej, przy pierwszym montażu powoduje lekki niepokój, czy taki sposób instalacji nie pozbawi nas oświetlenia na większych wertepach. Używaliśmy Blindera Pro 1300 i Blindera Pro 900 przez kilka miesięcy i lampa nie nigdy nie odpadła, nawet na największym gruzie. Nie wiem jak, ale jakoś się to trzyma.

Świecimy!

Oba modele wyposażone są w identyczny, lekko wypukły, gumowy przycisk, który łatwo wymacać nawet w rękawiczkach. Uruchomienie odbywa się przez przytrzymanie przez 2-3 sekundy, a samo przełączanie między trybami przez jednorazowe naciśnięcie. Bardzo sensowne jest rozdzielenie trybów światła ciągłego i migania – dwukrotne szybkie naciśnięcie kieruje nas albo do trybów migania, albo trybów światła ciągłego. Samo przełączanie pomiędzy mocą święcenia odbywa się już w ramach tych wariantów. Osobiście raczej nie używam trybów stroboskopowych, które poza oszczędzaniem baterii w ciągu jazdy dziennej, nie mają sensu. Rozdzielenie trybów, nie zmusza mnie do przechodzenia przez wszystkie, tylko zmianę mocy w trybie świecenia ciągłego.

Seria Knog Blinder Pro skierowana jest do użytkowników szosa/gravel/miasto i to widać po mocach poszczególnych modeli (nawet najmocniejszy Blinder o mocy 1300 lumenów, to za mało, aby jeździć komfortowo w trudnym terenie). Sam rozkład oświetlanej sceny przed lampką również to potwierdza – to nie jest typ światła punktowego, typu szperacz.

Knog Blinder Pro równomiernie oświetla centralną część, ale również szerszą perspektywę, a soczewki z boku obudowy dodatkowo doświetlają to co dzieje się po bokach. Światło jest ciepłe, nie ma nieprzyjemnej niebieskiej barwy. W efekcie mamy dużo światła, blisko w otoczeniu roweru, bez „lasera” wycelowanego w nieskończoność (to pewnie zasługa 6/4 ledów w zależności o modelu, a nie jednej bardzo mocnej diody). Z perspektywy jazdy po zmroku, takie rozwiązanie jest dużo bardziej komfortowe, choć pewnie nie jest najbardziej optymalnym jeśli chodzi o zasięg światła/czas pracy.

Ergonomia użytkowania

Tryby świecenia są sensownie dobrane i pozwalają wpasować moc do warunków jazdy, choć ku zaskoczeniu – słabszy z testowanych modeli: Blinder Pro 900 na szuter nawet lepiej. Środkowy wariant mocy, czyli 450 lumenów to moim zdaniem w sam raz do jazdy w terenie bez tarapatów. W obu modelach oszczędnie należy dysponować maksymalną mocą – czas pracy poniżej 2h w tym trybie skutecznie ograniczają opcję całonocnej zabawy na singlach.

Podświetlany na 3 różne kolory przycisk stale informuje nas o poziomie naładowania baterii – zielono, to powyżej 50%, pomarańczowy – 50-25%, czerwony oznacza, że czas do domu, bo zostało mniej niż 25%. Lampa inteligentnie przełączy się na tryb najsłabszy zanim, zanim całkowicie padnie, aby pozwolić nam na powrót do cywilizacji (jeśli to tylko możliwe).

Ładowanie odbywa się za pomocą portu USB-C (w zestawie nie ma kabla, co ponownie przywodzi na myśl ochronę środowiska rodem z PR pewnej firmy wprost z Cupertino, CA) i trwa do pełna długo – około 6h. Fanów całonocnej jazdy i ulatrasów srogo tutaj rozczaruję – Knog Blinder Pro nie daje możliwości ładowania i jednoczesnej pracy. Albo świecimy, albo ładujemy.

Słowo jeszcze o mocowaniu – niezależnie jaki wariant wybierzecie, jest superszybkie i pewne. O tym już było. Uwaga – regulować możemy tylko pochylenie lampki (przód-tył), nie ma możliwości regulacji na boki, co może mieć znaczenie dla osób z fantazyjnie wygiętymi kierownicami. Aby zamocować lampkę zgodnie z osią jazdy, musicie znaleźć odcinek na kierze prostopadły do jazdy – inaczej będzie krzywo świeciła. Dodatkowo, jeśli tylko układ otworów w kasku pozwala wam na taką inicjatywę, można użyć gumowego uchwytu do instalacji oświetlenia na kasku. Wtedy przykładowo Knog Blinder Pro, może być używany jako dodatkowa lampka.

Podsumowanie

Po kilku miesiącach użytkowania Knog Blinder Pro w obu wariantach, mam kilka wniosków – to genialna lampka dla wszystkich, którzy potrzebują pewnego światła do jazdy po zmroku, ale nie są ultrasami, lub nie mają aspiracji do jazdy od zmierzchu do świtu. Blinder Pro jest bezawaryjny i bezobsługowy – poza ładowaniem, możesz go wrzucić do torby, razem z kluczami i multitoolem. Mimo, że będzie poodzierany, nic mu się nie stanie i będzie działał – tu nie ma się co zepsuć. Świetnie świeci (ciepłe i rozproszone światło), minimalistyczny design i schludne mocowanie dobrze wygląda z ładnymi rowerami. Idealna lampa na dokręcenie po zmroku do bazy, późne powroty do domu lub zabawę nocą na ustawkach. Jeśli jednak wybierasz się na długo i daleko po nocy – niekoniecznie.

Knog Blinder Pro 1300 i Knog Blinder Pro 900, nie są najtańszymi lampkami na rynku – to w zależności od modelu, 450 lub 350 PLN. Uprzedzę narrację – za lampę Blinder Pro 1300 możesz kupić 4 albo i 5 (słownie: cztery albo i PIĘĆ) Convoyów S2 na Aliexpress. Tutaj nie o cenę jednak chodzi, a o jakość wykonania, ergonomię, komfort jazdy i bezawaryjność – to kategorie, w których Knog Blinder Pro zdecydowanie punktuje.


Lampki Knog Blinder Pro 1300 i Knog Blinder Pro 900 do testu dostarczył BIKE-RS.


Tekst & Foto: Michał Góźdź, Wideo: Michał Makyo
Copyright ETNH 2024

Redaktor naczelny Magazynu ETNH.

Brzmi poważnie! Od 20 lat inspiruje do podróżowania po górach. Inicjator polskiej sceny enduro, obecnie pasjonat graveli, wyścigów ultra i bikepackingu. Stale trzymający rękę na pulsie aktualnych trendów.

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Poprzednia hstoria

Test nowy Canyon Grail CFR Di2

Następna historia

Baltic Bike Challenge 2024: 700 kilometrów przez polskie wybrzeże!

Ostatnie autora

0
Would love your thoughts, please comment.x