Test roweru gravelowego da się zrobić potulnie: objechać rundę po parku, zrobić trzy zdjęcia o złotej godzinie i wrzucić filmik na TikToka z aktualnie trendującym podkładem. W ETNH tego nie robimy. Zamiast kręcić grzeczne kółka, wymyśliliśmy sobie epicki, zdrowo pojebany projekt — zaliczanie alpejskich przełęczy od strony gravelowej, w tempie, które sami nazywamy lekko szalonym: „śniadanie na Stelvio, kolacja na Gavii – powtarzać do skutku”. Dwa egzemplarze LOOK-a G85 Cezal miały być narzędziem do tej egzekucji, a przy okazji — najbardziej bezlitosnym poligonem testowym, jaki mogliśmy im zafundować (w ramach budżetu jakim dysponowaliśmy ofkorz!).
Gravelowe Stelvio, Gavia, Tremalzo i kilka mniej znanych, równie poniewierających pętli w okolicy nie brzmią jak teren, w którym rower ma prawo do złego dnia. Szybkie, techniczne zjazdy, asfalty schodzące z ponad 2500 m n.p.m., strome, skaliste podejścia, single wymagające precyzji w obie strony, i pogoda, która na takiej wysokości potrafi odjebać w kwadrans rzeczy przykre. Mało marginesu błędu, jeszcze mniej drugich podejść, zero robienia dobrej miny, jeśli coś nie zagra. Dlatego to dobry test.
W gravelu na poważnie
LOOK pokazał G85 Cezala w kwietniu 2026 jako swoją naprawdę nową platformę gravelową — zapowiadaną jako pierwszą z nowej generacji rowerów gravelowych marki, z geometrią inspirowaną MTB, mającą zacierać granice między ściganiem, przygodą i techniczną jazdą poza gładkimi premiumami. Premierę wsparto mocną historią sportową: Russell Finsterwald wygrał na nim Belgian Waffle Ride Arizona.
Francuzi nie owijają w bawełnę, co chcą osiągnąć. G85 Cezal ma być rowerem, który nie wybiera strony w wojnie, jaką rynek gravela sam sobie wypowiedział — z jednej strony coraz bardziej aero, coraz bardziej wyścigowe sprzęty udające, że fizyka ich nie dotyczy, z drugiej ciężkie kobyły przygodowe, które w praktyce są hardtailami MTB z kierownicą szosową.
LOOK mówi wprost: chcemy odejść od białego szutru i marginalnych zysków, wrócić do tego, po co się w ogóle jeździ.
Ładnie to brzmi w komunikacie prasowym, mniej ładnie sprawdza się w praktyce — bo „all-in-one bike” to hasło, które słyszeliśmy już przy dosłownie każdym gravelu z ambicjami od 2019 roku, i w dziewięciu przypadkach na dziesięć kończyło się to rowerem średnim we wszystkim, zamiast dobrym w czymkolwiek.
Geometria
| Parametr | Wartość (rozmiar M) |
|---|---|
| Kąt główki | 70° |
| Trail | 50 mm |
| Kąt rury podsiodłowej | 74° |
| Offset sztycy | 5 mm |
| Stack / Reach | 590 mm / 380 mm |
| Chainstay | 425 mm |
| Waga ramy (malowana + ze schowkiem) | ok. 1090 g |
| Suportu | T47 |
| Tylny hak | UDH |
| Sztyca | okrągła 27,2 mm |
| Prześwit na oponę tył | 50 mm (1x) / 45 mm (2x) |
| Prześwit na oponę przód | do 57 mm |
| Kompatybilność z amortyzatorem | widelec do 60 mm skoku, bez zmiany geometrii |
| Koła | 700c lub 650B |
| Tarcze | do 160 mm |
| Schowek | klapa pod mocowaniem na bidon + saszetka |
| Kokpit standard | mostek LOOK LS3 + kierownica Deda SuperZero Gravel (alu) |
Kąt główki wypłaszczony do 70 stopni — to liczba, która jeszcze parę lat temu na karcie gravela pojawiała się wyłącznie przy modelach zalatujących wyprawą. Tu jest, w parze z zaledwie 50-milimetrowym trailem, i razem dają rower, który na szybkim, kamienistym zjeździe nie próbuje Cię zrzucić przy pierwszym większym kamieniu. Klasyczny problem szosowych graveli o płytkim rodowodzie — geometria wciąż myśli, że jedzie po asfalcie, i panikuje, gdy podłoże robi się nieprzewidywalne.
Płaski przód ma jedną wadę: wydłuża rower i przy niefortunnym zestawieniu z resztą geometrii potrafi dać sterowanie leniwe jak w autobusie miejskim. LOOK poradził sobie z tym najprostszym możliwym sposobem — skrócił tylny trójkąt do granic tego, co jeszcze się mieści, i zminimalizował bazę kół. Na papierze wychodzi z tego maszyna reagująca na przeniesienie ciężaru ciała praktycznie bez opóźnienia. Czy faktycznie tak jest — to akurat trzeba sprawdzić w terenie, nie w tabelce. Stąd też nasza peregrynacja po alpejskich przełęczach.








Stroma rura podsiodłowa (74°) i sztyca z pięciomilimetrowym, prawie żadnym offsetem przesuwają środek ciężkości bezpośrednio nad suport. Na stromym, sypkim podjeździe, przy desperackich próbach szukania przyczepności dociąża tył i pozwala wbić moc tam, gdzie trzeba. Rama jest też przygotowana pod amortyzację — (Look nazywa to suspension-corrected), do 60 mm skoku, w standardzie kompatybilnym choćby z RockShoxem Rudy. Sztywny karbonowy widelec można w każdej chwili wymienić na amortyzator, nie psując przy tym geometrii, którą inżynierowie tak starannie poskładali. Gravel coraz częściej jeździ tam, gdzie kiedyś jeździło wyłącznie MTB, i LOOK to najwyraźniej zauważył.
Prześwit na oponę to miejsce, gdzie robi się problematycznie. Z przodu jest sporo miejsca — ponad 50 mm, w skrajnym wariancie nawet 57. Z tyłu te same krótkie widełki, które dają całą tę żwawość, zjadają przestrzeń w węźle suportu. Na 1x, bez przedniej przerzutki, wciśniesz 50 mm z tyłu bez problemu. Chcesz 2x, limit spada do 45. LOOK każe podjąć tę decyzję zanim się jeszcze wsiądzie na rower, nie po fakcie.
Reszta ramy trzyma się dobrze przemyślanego standardu: T47 zamiast wciskanego suportu, UDH. Schowek na kabanosy w dolnej rurze mieści dętkę, łatki, multitoola i pompkę.
Dla fanów cyferek mamy tu tabelkę wprost ze strony producenta:

Rama
Kompozyt, z którego złożono ramę, to jednokierunkowe włókno o wysokim module sprężystości — UD HM Carbon, żeby nie było niedomówień. LOOK nie testował tego pierwszy raz przy okazji gravela, tylko wyciągnął z szuflady czterdzieści lat doświadczenia z peletonu szosowego i przykroił pod nowy cel. Efekt: rama w rozmiarze M waży niecałe 1100 gramów, razem z dedykowaną saszetką do schowka w dolnej rurze. Wagowo bezpieczny środek. Jak na firmę, która od czterech dekad robi dokładnie jedną rzecz — karbon na szosę i do kręcenia kółek po welodromie — dupy nie urywa. Zwłaszcza gdy się pamięta, skąd LOOK w ogóle przyszedł. Najwyraźniej nie o to tu chodziło, żeby imponować w katalogu — rama imponuje tym, jak się zachowuje pod obciążeniem. Sztywność tego szkieletu jest odczuwalna: rama nie wykazuje niepożądanych ugięć podczas gwałtownych zrywów czy wspinaczki na stromych podjazdach.
Wygląda przy tym klasycznie, wręcz schludnie — bez fajerwerków, bez udawania czegoś, czym nie jest. LOOK nawet nie próbował ściemniać w kwestii aerodynamiki: żadnych ściętych profili rur, żadnych claimów o watach zaoszczędzonych na wietrze, żadnego marketingowego bełkotu o „tunelu aerodynamicznym”. Jak ktoś traktuje gravela jako sport wyczynowy na płaskich, otwartych szutrach i liczy każdy wat, może być rozczarowany. Reszta z nas raczej przeżyje.







Wersje i ceny
G85 Cezal kupisz w trzech odsłonach plus goła rama, dla tych, co wolą składać sami. Najtańsza jedzie na mechanicznym GRX 820, 1×12, korba 40T, kaseta 10-45T, koła Fulcrum Lite GR, opony Schwalbe G-One. Środkowa to Shimano GRX 825 Di2, 2×12 (48/31 z przodu, 11-36 z tyłu), na tych samych Fulcrumach Soniq Carbon i Hutchinsonach Touareg 45, co wersja topowa. A topowa to SRAM Force XPLR AXS 1×13, korba 40T, kaseta 10-46T. Do tego można dopłacić za zintegrowany kokpit Aero Carbon — minus 200 gramów i bardziej wyścigowy kąt mostka, jeśli ktoś lubi płacić za estetykę.
| Wersja | Napęd | Koła / Opony | Cena |
|---|---|---|---|
| G85 Cezal Force 1×13 | SRAM Force 1×13 XPLR AXS, 40T, kaseta 10-46T | Fulcrum Soniq Carbon 2WF / Hutchinson Touareg 45 mm | 27 990 zł |
| G85 Cezal GRX Di2 | Shimano GRX 825 Di2 2×12, 48/31T, kaseta 11-36T | Fulcrum Soniq Carbon 2WF / Hutchinson Touareg 45 mm | 24 990 zł |
| G85 Cezal GRX 1×12 | Shimano GRX 820 mechaniczny 1×12, 40T, kaseta 10-45T | Fulcrum Lite GR 2WF / Schwalbe G-One Perf 45 mm | 14 999 zł |
| Rama | — | — | 10 300 zł |
My jeździliśmy górką — Force XPLR, ale bez integracji kokpitu. LS3 i zwykła Deda SuperZero Gravel. Do integrowanego kokpitu jeszcze zdążymy wrócić w podsumowaniu.
Jedyne, co ruszyliśmy fabrycznie, to opony. Stockowe Touaregi 45 zeszły z obręczy jeszcze w Polsce, zanim rowery zobaczył pierwszy alpejski gruz. Wsiedliśmy na 50c — jeden egzemplarz na Pirelli Cinturato Gravel M, drugi na Maxxisie Ramblerze.
8,5 kilograma — taka liczba krążyła po premierze przy topowej specyfikacji Force XPLR, gotowej do jazdy, z bidonami, na fabrycznych 45-milimetrowych Hutchinsonach i pełnej integracji kokpitu. Ładna cyfra, dokładnie taka, jaką lubi się wrzucić do specyfikacji i zostawić bez kontekstu.
Nasz egzemplarz tej liczby nawet nie powąchał, i dobrze wiedzieliśmy, że tak będzie, zanim jeszcze stanął na wadze. Brak zintegrowanego kokpitu Aero Carbon — czyli od razu z tych 200 gramów, które LOOK oferuje w cenniku jako oszczędność. Do tego doszły opony 50c zamiast fabrycznych 45, a Pirelli Cinturato Gravel i Maxxis Rambler w tym rozmiarze to nie są lekkoatleci — to gumy, które mają przeżyć kamienie, nie wygrać ważenie na premierze. Rachunek jest prosty: nasze dwa egzemplarze to bliżej 9 kilogramów (dokładnie 9 i 9,2) niż reklamowych 8,5.
Jak jeździ Look G85 Cezal? Spoiler!
Alpy nie wybaczają kompromisów, a G85 Cezal wyszedł z naszego poligonu bez poważnych zastrzeżeń co do samej koncepcji. To rower, który potrafi być żywy na skalistym podjeździe, spokojny na szybkim zjeździe i precyzyjny na technicznym singlu — a to kombinacja, której większość gravelowych ram po prostu nie oferuje, bo idą albo w stronę czystego wyścigu, albo w stronę ciężkiej, przygodowej tułaczki. G85 Cezal świadomie odmawia wyboru strony, i po kilku dniach w terenie, który nie zostawia miejsca na fałszywe wrażenia, jesteśmy skłonni uwierzyć, że to nie jest tylko slogan marketingowy.

W górę
Na stromych, kamienistych podjazdach (no dobra, czasami podejściach), których nie brakowało w tym projekcie najpierw czuje się geometrię. Stromy kąt rury podsiodłowej (74°) trzyma rowerzystę nad suportem tak, że nawet po kilku godzinach jazdy pod górę siła nadal trafia w pedały. Na najbardziej wymagających ściankach, krótka baza roweru pozwalała łatwiej przenosić ciężar i szukać trakcji, zamiast walczyć z długim, sztywnym rowerem, który chce jechać po linii prostej niezależnie od tego, co dzieje się pod kołami.
Jedyne, co faktycznie doskwierało, to przełożenia: na fabrycznej kasecie 10-46T i korbie 40t i 42t (sic!) najbardziej strome, okurwieńczo sztywne pasterskie ścieżki w okolicach Gavii potrafiły zgruzować psychę szybciej, niż ktokolwiek by chciał. To nie jest wada samego roweru, tylko konkretnej specyfikacji przełożeń, korba 38t zdecydowanie ograniczyłaby wulgaryzmy. Poza tym — rower wchodził w te podjazdy z pewnością, jakiej nie spodziewaliśmy się po… sobie.
W dół
Krótki rozstaw osi w połączeniu z krótkim tyłem to na papierze przepis na rower żywy, ale ryzykowny na dużej prędkości. W praktyce, na szybkich zjazdach, gdzie droga nie wybacza chwili nieuwagi, ta krótka baza nie przełożyła się na nerwowość — raczej na rower, który reaguje natychmiast na to, co robi kierowca, zamiast wymuszać korekty z opóźnieniem.
G85 Cezal jest żywy i responsywny bez bycia nerwowym, stabilny bez bycia nudnym. LOOK nie popadł w przesadę w pogoni za stabilnością — rower nie jest przytłumiony ani mało angażujący w jeździe. Wymaga współpracy, ale przyspiesza chętnie, trzyma prędkość i reaguje na każdy ruch kierowcy. Płaski kąt główki i szerokie opony dają pewność na trudniejszym terenie, bez utraty frajdy z tej — często najlepszej — części całodniowej rundy.

Po płaskim
W terenie technicznym Look jeździ lepiej, niż można by się spodziewać po tak zwartej geometrii — i to zostawiając z boku wszelkie dywagacje o miękkości napędu, bo mało kto pokonuje kilometrowe ścianki powyżej 16% w pełnym komforcie, niezależnie od roweru. Podczas wspinaczki w górach rower oddaje sporo przyjemności z jazdy, a duża w tym zasługa geometrii i sztywności ramy — jakość karbonu nie męczy, tylko wspiera transfer mocy przy ugniataniu pod górę, zamiast go po drodze gubić.
Tam, gdzie Lookowi brakuje, to zdecydowanie szybkie, płaskie przeloty — na szczęście w tym projekcie było ich niewiele. Utrzymanie dużej prędkości na płaskim nie jest mocną stroną tego roweru, choć spory udział ma w tym na pewno nasz ekspedycyjny konfig, jeśli chodzi o objętość opon. Dla osób planujących ściganie się, gdzie liczą się akcenty aero (których tu brak), z pewnością da się to nadrobić odpowiednim ogumieniem — ale obszar, w którym Look dostaje baty i zbiera punkty karne, leży właśnie tutaj.



Dla kogo ten rower?
LOOK G85 Cezal to jeden z niewielu w tym sezonie premier gravelowych, który świadomie posyła w cholerę rosnącą specjalizację segmentu — i robi to z pełnym zapleczem czterdziestu lat kompetencji w robieniu karbonu wybitnie dobrze, nie na pół gwizdka. Sporo frajdy z jazdy, żywe prowadzenie bez utraty stabilności, prześwity, jakich dziś się po prostu wymaga, użyteczny schowek w ramie — to wszystko trzyma się kupy jako spójna koncepcja, a nie zlepek modnych haseł.
Polski rynek gravela różni się od amerykańskiego czy zachodnioeuropejskiego jedną rzeczą: u nas rzadko kto ma luksus trzymania osobnego roweru na start w wyścigu i osobnego na tygodniową tułaczkę w formule bikepackingu. W większości z nas siedzi jednocześnie zawodnik, który chce raz czy dwa razy w roku ustawić się na starcie czegoś w stylu Wanogi, i włóczykij, który resztę sezonu spędza na długich wypadach albo zwyczajnym, rekreacyjnym kręceniu po pracy — i żaden portfel nie udźwignie kupowania osobnej maszyny pod każdą z tych osobowości. Filozofia „jeden rower do wszystkiego”, którą LOOK stawia w opozycji do reszty rynku, trafia więc dokładnie tam, gdzie mieszka polski gravelowiec: nie w wybranej niszy, tylko w kompromisie, który akurat tym razem nie boli.

Cena: Francuskie bagiety, miłość i gravele
Teraz to trzeba jakoś ładnie ubrać w słowa: prawie 30 000 złotych za wersję Force XPLR, na której jeździliśmy. Nie ma sensu tego owijać w bawełnę ani szukać kontekstu, który to złagodzi — to nie jest najlepiej wyceniony rower na rynku, i LOOK musi to wziąć na klatę tak samo, jak my bierzemy to na klatę, pisząc ten akapit. Za tę kwotę dostajesz rower, który jeździ wybitnie zarówno w górę, jak i w dół — to udowodniliśmy wyżej i nie cofamy ani słowa — ale nie dostajesz pomiaru mocy, i nie dostajesz zintegrowanej karbonowej kierownicy z mostkiem, tylko dopłatę na to wszystko z boku. Boli. Przy tej cenie brak tych dwóch rzeczy w standardzie boli bardziej, niż powinien.
I tu dochodzimy do sedna: LOOK najwyraźniej nie zamierza wchodzić w wojnę cenową z markami, które kupują gotowe moldy z chińskich fabryk. To świadoma decyzja budowania marki premium — tyle że w Polsce ta premium-owość nie jest jeszcze w głowach ugruntowana tak, jak w Belgii czy we Francji. W efekcie płacisz cenę marki, której lokalnie jeszcze nikt nie kojarzy z prestiżem, tylko z ładnym logiem. To ryzyko, które bierzesz na siebie razem z kartą kredytową.
A rower, uczciwie mówiąc, jest przy tym cholernie ładny. Śliczny wręcz. I świetnie jeździ. Pytanie, czy to wystarczy, żeby przełknąć cenę, każdy musi sobie odpowiedzieć sam, najlepiej z długopisem i kalkulatorem w ręku, a nie z sercem rozpalonym zdjęciami ze Stelvio.

Werdykt
Jest kilka rowerów w roku, po których pisze się recenzję z ulgą, bo w końcu wszystko się zgadza. G85 Cezal do nich nie należy — po prostu dlatego, że nic w nim nie jest przypadkiem, ani to dobre, ani to złe. LOOK wziął czterdzieści lat robienia karbonu na szosie i torze, przyłożył do tego geometrię wykradzioną z MTB i zrobił rower, który wchodzi w strome, skaliste podejście z pewnością, jakiej po ramie z takim rodowodem nikt się nie spodziewał, a potem zjeżdża z tego samego podejścia bez jednego momentu wahania. Nie udaje przy tym, że jest czymś, czym nie jest — nie jest aero, za to ma wszystko, co trzeba, żeby przetrwać dzień, w którym śniadanie jesz na jednej przełęczy, a kolację na drugiej.
Storna producenta: www.lookcycle.com
Rowery LOOK kupicie tutaj: bike-rs.pl
Tekst: Michal Góźdź
Zdjęcia: Michał Góźdź, Malwina Łączyńska
Informacja o transparentności:
Rowery LOOK G85 Cezal zostay udostępnione redakcji ETNH do testów przez polskiego dystrybutora marki LOOK, firmę P3 Poręba Bike Distribution . Dystrybutor nie miał wpływu na treść recenzji, wnioski ani końcową ocenę produktu. Recenzja powstała w oparciu o realne użytkowanie rowerów.



