/

Hałduro, czyli hołdy, węgiel i haratanie na kole

3 minut czytania

 O tym, jak pewna grupa ludzi wpadła na pomysł, by ścigać się po hałdach i okolicach Górnego Śląska na rowerach i fajnie się przy tym bawić. 

Kolejny wolny weekend, stacjonowanie w okolicy Bielska- Białej i chęć do ścigania sprawiła, że sobotni poranek spędzam w samochodzie zmierzając w kierunku startu wyścigu mającego miejsce przy Zamku w Chudowie.

Czego się spodziewać? Wydaję mi się, że wiem, skoro już nie raz odwiedzałam pobliskie rejony Górnego Śląska przy okazji ustawek gravelowych organizowanych przez ETNH. Szybko się jednak przekonuje, jak bardzo się myliłam. Jak było? Co mnie zaskoczyło? Jak skończyła się ta cała przygoda na dwóch kółkach? Przekonajcie się sami! 

Połowa września, krótkie spodenki i koszulka, okulary przeciwsłoneczne, temperatura oscylująca w granicach 28 stopni sprawiają, że trudno mi przyjąć do wiadomości fakt, o zbliżającej się końcówce lata i sezonu startowego. Ale jak to? Przecież dopiero niedawno wyciągnęliśmy z garażów nasze przykurzone rowery! Jednak na starcie, nie brakuję osób, które podobnie jak ja, chcą w pełni wykorzystać te ostatnie weekendy zanim ścieżki zostaną zasypane liśćmi. 

Na starcie odbieramy pakiety startowe, zadajemy ostatnie pytania odnośnie trasy i podpytujemy innych o taktykę na wyścig, a następnie w przydzielonych grupach ruszamy na trasę. Oczywiście nie brakuję również odprawy zapewnionej przez samego organizatora wyścigu!

Na co więc czekasz? Jadymy!

Trasa według udostępnionego wcześniej GPX liczy około 110km i 900 m przewyższenia. Można ją pokonać na na rowerze gravelowym lub MTB w zależności od własnych preferencji. 

* Warto podkreślić, że tradycją Hałduro jest zmieniająca się co roku trasa wyścigu. Tegoroczna powstała dzięki współpracy z firmą Haldex, która zajmuje teren Hałdy Panewnickiej. Dzięki udostępnieniu fragmentu kawałku swojego zakładu, mieliśmy niepowtarzalną szansę zobaczenia niedostępnego na co dzień “zakazanego owocu”. 

Trasa momentami zapewniała chwilę na spacer z rowerem, jak i kontemplację nad pięknymi widokami rozciągającymi się wokół hałd.

Pokonujemy w kolejności 4 hałdy – Suszec, Skalny, Marta Waleska i Panewnicką. Ciężko mi wybrać, która najbardziej mi się podobała!

 Jesteś na Hałdzie Skalny? Koniecznie spójrz na Elektrownię Łaziska!

Mija godzina, druga, trzecia … a ja z każdym kilometrem jestem coraz bardziej zachwycona tym co mnie otacza i już wiem – Hałduro to nie tylko wyścig. To również niesamowita przygoda, dzięki której poznasz najciekawsze zakątki Górnego Śląska!

Patrzę na nawigację i przebyty dystans – to już ponad 100 km, zaraz meta. Ale ja nie chcę! Niech ta eksploracja nadal trwa! Przekraczam magiczną linię, zsiadam z roweru i z pewnością siebie ogłaszam – “ja tu znowu wrócę!”.

Były szutry, błoto, piasek, asfalt, kałuże … – “ you name it, we have it!”

Dla mnie wyścig kończy się spełnieniem zamierzonego planu – zmieściłam się czasowo poniżej 5 godzin i wylądowałam na podium. Cel osiągnięty, dusza i ciało zadowolone!

Dla każdego linia mety wiązała się z innym wachlarzem emocji – dla niektórych była to ulga, dla innych moment do świętowania, ale co najważniejsze – szansa na pogratulowanie innym zawodnikom. 

Na mecie czekała na nas ścianka zdjęciowa, miejsce do umycia roweru ( i siebie 🙂 ), pyszne jedzenie i picie oraz przestrzeń na rozmowy i dyskusję odnośnie tego co przeżyli i co ich spotkało przez ostatnie godziny. 

Całość imprezy dopina dekoracja najszybszych zawodników z podziałem na 2 kategorie – kobiety i mężczyźni open ( bez podziału na rower gravel/ mtb ). 

Kobiety

1. Katarzyna Rams-Jemioło

2. Dagmara Drabik

3. Justyna Jarczok ( ja! )

Mężczyźni 

1. Michał Jemioło 

2. Bartosz Mikler

3. Krzysztof Mikołajec

*Niestety Dawid Wóz, który jest widoczny na trzecim miejscu na podium, musiał zostać zdyskwalifikowany z powodu niezaliczenia szczytu Hałdy Skalny.

A co inni zawodnicy uważają o wyścigu?

„Dla mnie Hałduro to przeżywanie radości przemiany ciężkiego przemysłu we wspaniałe pełne natury wzgórza. Ten wyścig to mieszanka historii, szutrów, lasów i technicznych odcinków.” – Marek Żydek 

„Przygoda warta poznania i fajna wyrypa w ciężkim charakterze! Śląski klimat na jednym wyścigu!” – Dawid Sojka 

Podsumowując Hałduro to kolejna propozycja wyścigu jednodniowego, który mogę polecić z całego serca. Nie będę ukrywać, że nie jest on dla początkujących – trasa jest wymagająca, zjazdy miejscami trudne, ale cały fun, który się za tym kryje – nie do zastąpienia. W skrócie mój ulubiony wyścig sezonu 2023.  

Bo w końcu kto nie jeździł po hałdach, ten życia nie poznał!

PS “Ataki na kolejne hałdy są już planowane! Zapraszamy w kolejnym roku!” – Hałduro Team

Strona wyścigu: https://halduro.pl/

Wyniki: https://nowy-hd2023.bbtracker.pl/classification

Tekst: Justyna Jarczok

Zdjęcia: BITE OF ME, Sebastian Reich

Redaktor naczelny Magazynu BIKE.
Dla ETNH dzieli się ogromnym doświadczeniem w branży pisząc o gravelach.

Ciągle w siodle, bez względu na to, czy był to kiedyś rower XC, czy częściej gravel jak obecnie. Nie boi się zmian i nowych wyzwań.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Poprzednia hstoria

Bikecheck ETNH #05: True Love Cycles Vagabundus

Następna historia

Szutry Śląskie przepis na solidny gravel

Ostatnie autora

Test NS Bikes Rag+ 3

Aż nie chce się wierzyć, że pierwszą wersję Raga+ od NS Bikes testowałem w 2018 roku!…

Test KTM X-Strada Master

Tradycja tradycją, ale kierunek musi się zgadzać, a w przypadku serii X-Strada KTM jest to sport! Jak…

0
Would love your thoughts, please comment.x