/

Złap mnie jeśli potrafisz, czyli 10 pytań do Karoliny Migoń

8 minut czytania

“Jestem zawsze uśmiechniętą i pozytywną osobą pomimo przeciwności losu. Ciężko pracuję na to, co chcę osiągnąć. Wierzę, że marzenia się spełniają!” – Karolina Migoń

Kilka dni temu wygrałaś moim zdaniem najważniejszy wyścig gravelowy w Europie – THE TRAKA, na dystansie 360 km. Na koncie masz też udział w Gravelowych Mistrzostwach Świata czy wygrane w serii wyścigów UCI Gravel World Series. Jednak zacznijmy od najważniejszego pytania, jak to się stało, że zaczęłaś jeździć na rowerze?

Jak zaczęłam jeździć na rowerze… a zaczęłam późno, bo na studiach rower zawsze gdzieś tam był, to były to raczej krótkie wycieczki. Na rowerze trekkingowym, gdzieś po okolicy i do powiedzmy 15 kilometrów. Gdy poszłam na studia na AGH w Krakowie trzeba tam było zaliczyć wychowanie fizyczne. WF normalny był w porach albo super porannych albo super wieczornych, a ja mieszkałam jeszcze wtedy nie w centrum Krakowa i szczerze, średnio mi to odpowiadało. Szukałam jakiejś opcji żeby się wymigać z WF’u i zobaczyłam plakat naboru do sekcji kolarskiej. Poszłam, dostałam się i spotkałam tam naprawdę super ludzi, którzy po prostu zarazili mnie zajawką rowerową.

Poziom sekcji był bardzo wysoki i zaczęłam wtedy pierwszy raz współpracę z trenerem, który w sumie odkrył mój talent po testach wydolnościowych i tak dzięki właśnie trenerowi, dzięki ludziom, których tam spotkałam wkręciłam się w sport. Oczywiście zaczęło się od MTB, gdzie już na studiach miałam jakieś sukcesy na początku – w pierwszym roku. Więc to na pewno bardzo mnie zmotywowało żeby się dalej rozwijać i był to też super czas studencki. Ostatecznie moje studia bardziej skupiły się na jeździe na rowerze niż na samym studiowaniu…

Była szosa, rower czasowy TT, jazda w barwach MAT ATOM Deweloper Wrocław, po drodze przewinęło się też MTB. Skąd ta zmiana na gravela i jak doszło do tego, że stałaś się częścią teamu PAS Racing

Tak, dość sporo się już tego przewinęło w moim życiu… a teraz czas na gravel. 

Przyjechałam do Szwajcarii – gdzie myślę, że wszystko jest troszeczkę bardziej do przodu, przez co też ludzie mają więcej pieniędzy i każdy ma po kilka rowerów… Więc wszyscy oprócz szosy oczywiście mieli też rowery gravelowe. Ja przez pierwszy rok jeździłam tylko na szosie ale… że wszyscy znajomi gdzieś tam po weekendach, no zamiast wycieczek szosowych były gravelowe – to po roku byłam troszeczkę zmuszona kupić rower gravelowy i zacząć moją przygodę z nim.

Jako, że zawsze mam szczęście do ludzi to właśnie spotkałam tutaj na jednych z otwartych treningów ambasadora Pas Normal Studios, który wiedział, że na sezon 2024, PAS będzie chciało stworzyć team gravelowy i że szukają mocnej dziewczyny. Oczywiście to nie jest tak, że od razu tam trafiłam, bo musiałam jakoś udowodnić swoje wyniki i to, że nie tylko dobrze ścigam się na szosie ale też na gravelu. Ja oczywiście o niczym wcześniej nie wiedziałam i że zostałam w ogóle polecona… Pojechałam na UCI Gravel World Series we Włoszech, na La Monsterrato, które jest nie tak daleko od Szwajcarii… i tam zajęłam drugie miejsce zaraz za Anniką Langvad, co było zaskoczeniem i dla mnie i dla wszystkich innych, również dla ludzi z PAS, którzy mi potem po wyścigu, po prostu zaoferowali miejsce w zespole.

Na co dzień mieszkasz w Szwajcarii, pracujesz zdalnie, a poza tym ścigasz się na poziomie światowym. Jak przygotowujesz się do wyścigów i czym wypełniasz swój czas wolny? Czy poza rowerem pasjonujesz się czymś równie mocno?

Jestem Software Engineer, czyli programistką… Pracuję większość czasu zdalnie,  aczkolwiek chodzę raz w tygodniu do biura, żeby się spotkać z ludźmi i utrzymywać te kontakty z pracy. Więc po prostu jeżdżę na rowerze – teraz w tym roku zaczęłam też współpracować z trenerem i mam regularne treningi, ale po prostu lubię jeździć na rowerze i odkrywać świat, a przez to, że w Szwajcarii mieszkam od dwóch lat to tak naprawdę wciąż jest mnóstwo do odkrycia! 

Więc mój czas wolny to jest głównie rower i praca. Nie mam niestety na nic więcej czasu. Gdzieś tam trochę się wspinałam ale szczerze powiedziawszy nie mam za bardzo czasu ani siły. Ale bardzo lubię moje życie, bardzo lubię to co robię – i w pracy i poza pracą. Nie mam po prostu na co narzekać.

Pochodzisz z Polski, z okolic Krakowa. Czy lubisz wracać w rodzinne strony i jakie są Twoje ulubione miejscówki do jazdy w Polsce? Za czym najbardziej tęsknisz będąc za granicą?

Tak, pochodzę z Krakowa. Tęskno mi czasem za Krakowem. Jeśli jestem w Polsce to niestety nie bardzo mam czas i sprzęt do jazdy. Czasami mi się uda wyrwać do Lasu Wolskiego – jest to na pewno moje ulubione miejsce oraz też Ojcowski Park Narodowy. To były moje dwie ulubione miejscówki na treningi, jak mieszkałam w Krakowie. Teraz jak go odwiedzam to niestety widzę, że jest tam duży ruch samochodowy i dużo remontów i nie jest to aż tak atrakcyjne jak kiedyś… 

Oczywiście najbardziej tęsknie za rodziną i przyjaciółmi i za pysznym, polskim jedzeniem u mamy. Wiadomo, że tutaj mi nic nie brakuję, ale czasem jest dobrze po prostu odwiedzić starych znajomych.

Podobno masz w zwyczaju wyprzedzać ludzi z uśmiechem na twarzy. Jak odnoszą się do tego współzawodnicy płci przeciwnej? I czy atmosfera jaka panuje podczas wyścigów/ treningów/ obozów gravelowych jest znacząco inna niż w przypadku chociażby szosy?

Na co dzień jestem dość pozytywną osobą i zawsze się uśmiecham, nawet jak cierpię na rowerze. Myślę, że atmosfera w świecie gravelowym jest bardzo w porządku. Wszyscy panowie, nawet  jak ich wyprzedzam – a są to często moi znajomi – są zawsze pod wrażeniem, są bardzo sympatyczni i mili. Też atmosfera jest luźna, a już na pewno luźniejsza niż na szosie. Więc to jest fajny sport i myślę, że gravel jest fajnym sportem dla kobiet, które się boją jakiś tam opinii i jakiegoś osądzania. Tutaj każdy jest równy i z każdym można pogadać, nawet z rywalami – zapytać się o radę itp. Gravel jest świetnym sportem i nie jest aż tak obciążający i stresujący, jak szosa.

Co powiesz na temat aktualnej pozycji kobiet w kolarstwie, zwłaszcza gravelowym? Czy jest coś czego brak odczuwasz albo chciałabyś wpłynąć na zmianę czegoś?

Więc jak zawsze, myślę, że to i na szosie i na gravelu i w każdym innym sporcie wiadomo – nawet po TRAKA, gdzie moi znajomi oglądali wyścig – większość czasu był transmitowany wyścig mężczyzn, a dopiero jak oni skończyli, uwaga skupiła się na kobietach. Tak to większość czasu była dla mężczyzn, więc to jest na pewno trochę przykre… Tak samo było na Mistrzostwach Świata, gdzie kobiety w ogóle nie miały transmisji, a panowie mieli… i to jest coś co na pewno fajnie byłoby zmienić. 

Też na samej TRAKA 360 było zapisanych jakiś 100- 150 pań – i ja szczerze powiedziawszy jestem pod wrażeniem, bo ja sama w życiu bym się nie zdecydowała żeby wystartować na takim dystansie na rowerze gravelowym, a nie szosowym, gdyby nie namówienie mnie przez znajomych z zespołu. Więc tu naprawdę, mogę pogratulować wszystkim paniom, które ukończyły, bo to nie był łatwy wyścig, a już szczególnie po opadach w Gironie. Podsumowując myślę, że w kolarstwie gravelowym jest całkiem sporo kobiet, które po prostu lubią jeździć na rowerze, to jest super i się z tego bardzo cieszę i mam nadzieję, że też się jakoś do tego przyczyniam!

Jakie rady dałabyś kobietom zainteresowanym ściganiu się na poziomie międzynarodowym? Jak dużo trzeba poświęcić żeby dojść do takiego poziomu?

Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia co mogłabym polecić, bo ja po prostu lubię jeździć na rowerze i myślę, że to jest najważniejsze żeby o tym pamiętać, nawet jak się chce dojść do czegoś – żeby czerpać z tego radość i tak planować swoje treningi, by była to zabawa i jednocześnie móc odkrywać świat na dwóch kołach.

Na jakim rowerze i sprzęcie aktualnie jeździsz? I cytując klasyk polskiego internetu – „jakie opony na gravela”?

Aktualnie jeżdżę na rowerach FARA, jest to norweska marka i jest ona dosyć mała, ale rowery są bardzo fajne – i szosa i gravel, który ma miejsce na duże opony, co jest dużym plusem przy trudnych i technicznych trasach. Ja w zależności od wyścigu wybieram opony 40 albo 45 Pirelli GRAVEL M. To są na pewno moje ulubiony opony i głównie to na nich się ścigam.

Jakie jest Twoje ulubione miejsce do jazdy? Czy jesteś w stanie wymienić swoje ulubione trasy i podjazdy?

Najpiękniejszym według mnie miejscem w jakim miałam okazję jeździć na rowerze jest rejon Graubünden w Szwajcarii, który jest naprawdę niesamowity jeśli chodzi o gravela. Oczywiście jest to trudny teren z dużą ilością singli, czasami jest “hike a bike”, ale jest tam tak przepięknie i zimą i latem, że co wakacje tam wracam i ciągle odkrywam coś nowego. To jest mój ulubiony region na wakacje, a w domu też nie mam na co narzekać – przykładowo Gruyères, które jest naprawdę… Jestem w stanie wyjechać z domu i wrócić i zrobić naprawdę piękne trasy widokowe. Oczywiście wszystko jest pod górę, ale ja kocham góry i nie przeszkadza mi to totalnie!

Wygranie TRAKA 360 to nie lada wyczyn, jednak domyślam się, że to dopiero początek. Jakie są Twoje następne cele i wyścigi na horyzoncie?

Tak, to prawda i bardzo się cieszę z tego osiągnięcia! Ale… szybko się trzeba zregenerować i wrócić do treningów. Miał być THE GRALLOCH, ale niestety się rozchorowałam i kolejny na horyzoncie jest UNBOUND w Stanach, a potem trochę czasu w Polsce – bez ścigania i może uda mi się coś odkryć, bo biorę tym razem gravela! I następne są wyścigi w Szwajcarii, jest to OCTOPUS z serii Gravel Earth Series w Andermatt, też przepiękny wyścig i event. A później jeszcze UCI Gravel World Series w Villars, też bardzo blisko mojego domu, w cudownym też rejonie. Ciężki wyścig, ale bardzo polecam.

My już wiemy, że przed Karoliną scena kolarstwa gravelowego stoi otworem i nie możemy doczekać się kolejnych sukcesów! Niech moc będzie z Tobą! 

Rozmowę przeprowadziła Justyna Jarczok

5 3 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Poprzednia hstoria

Bikecheck ETNH #09: Enve MOG – gravel ostateczny!

Następna historia

Grevet Watahy – po co nam wyścigi, skoro mamy grevety!

0
Would love your thoughts, please comment.x